Członkowie hajnowskiego koła niewidomych ruszyli w puszczę!
25.09.2026
Choć Puszczę Białowieską mamy na wyciągnięcie ręki wciąż potrafi ona nas zaskoczyć. Dla części z nas był to powrót do dobrze znanych ścieżek, jednak zdecydowana większość członków Koła Terenowego Polskiego Związku Niewidomych w Hajnówce miała okazję odkrywać nieznane puszczańskie zakamarki po raz pierwszy.
Naszą przygodę rozpoczęliśmy w miejscu, które tętni lokalną tradycją i pasją. Zmierzając do Białowieży, po prostu nie sposób pominąć Centrum Promocji i Turystyki „Kraina Żubra”. To właśnie tam można znaleźć unikalne rękodzieło, prawdziwe perełki od puszczańskich artystów. Punkt prowadzony jest przez Starostwo Powiatowe w Hajnówce, a my byliśmy mile zaskoczeni, gdy pod koniec wizyty zostaliśmy obdarowani upominkami ufundowanymi przez gospodarzy.
Pełni pozytywnej energii ruszyliśmy dalej.
Przez stulecia Puszcza Białowieska widziała niejedne wichrowe czasy i dziejowe zawieruchy. Zatrzymywali się tu książęta litewscy, królowie Polski, carowie i książęta Rosji urządzając gigantyczne polowania. Jednym chodziło o zdobycie zapasów mięsiwa dla wojska przed zbliżającą się wielką bitwą, innym o zdobywanie trofeów i rozrywkę. Podczas wycieczki poznaliśmy również interesującą historię Pałacu Carskiego w Białowieży, który niegdyś stanowił serce tych imperialnych wydarzeń. Przyjechaliśmy do Białowieży z zupełnie innym konkretnym zamiarem: zwiedzić Obszar Ochrony Ścisłej Białowieskiego Parku Narodowego.
Po przekroczeniu progu dębowej bramy, która powstała w 1930 roku w całości bez użycia metalowych gwoździ (i która co ciekawe, stanowiła inspirację do scenki słynnego filmu o dinozaurach „Jurassic Park” w reżyserii Stevena Spielberga), rozpoczęliśmy przygodę z najstarszym w Polsce i doskonale zachowanym lasem nizinnym. Wstęp do Rezerwatu Ścisłego, który rocznie odwiedza od 20 do 30 tysięcy turystów wymaga rezerwacji i obecności licencjonowanych przez Park przewodników.
Trafiliśmy wspaniale. Pani dr Joanna Bober oraz pani Anna Gierasimiuk dzieliły się swoją wiedzą z taką pasją, że natychmiast skradły nasze serca. Dla osób z dysfunkcją wzroku taki spacer to coś więcej niż zwiedzanie. To odbieranie świata wszystkimi zmysłami: chropowatości kory, zapachu wilgotnej ściółki, dźwięku ptasiej orkiestry, chłodu starych pni i niezwykłych opowieści o tym jak ten las „żyje i umiera na nowo”. Panie uświadomiły nam skalę tego miejsca. Puszcza Białowieska zajmuje aż 150 tysięcy hektarów, z czego mniejsza jej część (62,5 tysiąca hektarów) leży w granicach Polski, a większa (87,5 tysiąca hektarów) znajduje się po stronie białoruskiej. Park Narodowy stanowi zaledwie jedną szóstą polskiej części tego kompleksu. Park już w 1979 roku został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO, plasując się obok egzotycznych miejsc jak Madagaskar czy Wielki Kanion w USA. Białoruska część Puszczy została wpisana w 1992 roku jako rozszerzenie wpisu. Od 1992 roku obie części Puszczy stanowią jeden obiekt transgraniczny. W 2014 roku miejsce światowego dziedzictwa zostało poszerzone, przede wszystkim po stronie polskiej. To właśnie w Puszczy Białowieskiej występuje ogromne bogactwo gatunków grzybów, roślin i zwierząt – w tym wielu niezwykle rzadkich, które w innych obszarach Europy już dawno wyginęły. Wchodząc w świat, gdzie przyroda rządzi się sama, a człowiek nie wtrąca się z siekierą wspomnieliśmy osoby, które szczególnie zasłużyły się w ochronie Puszczy Białowieskiej i powstaniu pierwszych rezerwatów przyrody między innymi profesorów: Władysława Szafera, Józefa Paczowskiego oraz Jana Jerzego Karpińskiego. Przebywając w najcenniejszej części Puszczy Białowieskiej podziwialiśmy trzypiętrowy układ lasu, gdzie najwyższe skrzypiące świerki sięgają nieba, słuchaliśmy opowieści o najdłużej żyjących drzewach - dębach, o sposobach porozumiewania się dzięciołów w leśnej ciszy. Choć wszyscy wiedzieli, że królem puszczy jest żubr, mało kto zdawał sobie sprawę, że żyje tu, aż osiem tysięcy gatunków owadów. Co więcej, kryje się tu połowa wszystkich gatunków grzybów występujących w Polsce i jedna czwarta gatunków europejskich. Zaskoczeniem dla nas były opowieści o roli grzybów w ekosystemie i życiu człowieka. Powalone kłody, martwe drzewa są olbrzymią wartością dla licznych organizmów, jak na przykład dla osobliwego gatunku grzyba o nazwie „palec karłowaty”. Jak się okazuje takie małe niepozorne organizmy to klucz do medycyny przyszłości. W 2018 roku naukowcy z Politechniki Białostockiej i Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, odkryli, że ekstrakt z puszczańskiego korzeniowca sosnowego wykazuje potężną skuteczność w zwalczaniu komórek nowotworowych jelita grubego. Kolejny naukowiec z Politechniki Białostockiej stworzył na bazie innego rzadkiego grzyba, niemiłka wspaniałego pierwszy na świecie naturalny lek zwalczający groźną chorobę pszczół (zgnilca amerykańskiego). Niestety przewodniczki potwierdziły również, że do tego raju dotarł sprytny inwazyjny gatunek, jakim jest szop pracz. Choć z wyglądu jest niegroźny, w rzeczywistości jest poważnym zagrożeniem dla naszych rodzimych gatunków. Ekspertki opowiadały również ciekawostki o śluzowcach, które też zamieszkują puszczę. Niesamowita była dla nas historia o japońskich naukowcach, którzy wykorzystali jeden z gatunków śluzowca do odtworzenia mapy sieci kolejowej wokół metra w mieście Tokio.
W miejscu, gdzie spędziliśmy prawie cztery godziny, las rządzi się swoimi własnymi prawami. To tak, jakby posiadał własny kompas i doskonale wiedział, jak dbać o równowagę i przetrwanie. Spacerując turystyczną trasą Obszaru Ochrony Ścisłej przewodniczki zabrały nas w niezwykłą podróż w czasie. Przytaczały fragmenty literatury z różnych dekad, które udowadniały że las zmienia się sam. Nie potrzebuje ingerencji człowieka, a jedynie szacunku dla jego naturalnych procesów. Aby chronić przyrodę trzeba ją ludziom pokazać, by zobaczyli i zrozumieli, jak jest piękna i wartościowa. Mimo, że nie dotarliśmy do słynnego Dębu Jagiełły, który leży powalony już od 52 lat, poczuliśmy magię tego miejsca. Z naszego kilkukilometrowego spaceru zabraliśmy bezcenne skarby: wiedzę, zachwyt, poczucie jedności z naturą oraz dumę ze swojej najbliższej okolicy.
Po opuszczeniu tego miejsca w planowaliśmy sprawdzić swoje własne umiejętności w nawigacji przestrzennej odwiedzając pobliski Labirynt Ogrodowy. Ostatecznie jednak nasza wędrówka była pełna spokoju, bo w towarzystwie tamtejszej przewodniczki poznawaliśmy krok po kroku otoczenie. Ściany labiryntu, utworzone z grabu oraz lipy drobnolistnej sięgają w niektórych miejscach do trzech metrów wysokości . Nieopodal potężnych zielonych korytarzy drzew rosną rabaty kwiatowe, kobierce ziół, rośliny miododajne i byliny.Całą przestrzeń tworzą dwa labirynty:kołowy oraz kwadratowy, a uzupełnia ją szlak słowiańskich bogów, na którym co chwila wyłaniają się rzeźby bóstw. Ominęła nas niestety okazja, by spotkać się z właścicielem tego miejsca, który być może rozszyfrowałby dla nas runy wedyjskie, którymi zapisano imiona dawnych patronów natury i opowiedziałby jeszcze więcej o samej historii ogrodu.
Podczas naszej wyprawy nie mogło zabraknąć akcentu kulinarnego. W klimatycznej regionalnej karczmie zregenerowaliśmy siły przy talerzu wyrazistej solanki i porcji domowych kartaczy.
To był dla nas czas wspólnego odkrywania. Białowieża ma przed nami coraz mniej tajemnic, ale niektórzy już planują tu powrót –kto wie, może na coroczną wystawę grzybów? Będzie to świetna okazja by przekonać się jak puszczańskie okazy potrafią zaskoczyć zapachem miodu, anyżu, kokosa czy orzechów...
Wycieczka została zrealizowana przy wsparciu Starostwa Powiatowego w Hajnówce oraz Urzędu Miasta w Hajnówce.
Tekst: Alicja Plis
Zdjęcia: Alicja Plis, Dorota Królikowska-Łapińska