W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z naszej witryny oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu. W każdym momencie można dokonać zmiany ustawień Państwa przeglądarki. Dodatkowo, korzystanie z naszej witryny oznacza akceptację przez Państwa klauzuli przetwarzania danych osobowych udostępnionych drogą elektroniczną.
Powrót

Powiat białostocki chce dokładnego monitoringu wilków i łosi oraz działań na rzecz bezpieczeństwa mieszkańców

Dlaczego radni powiatu białostockiego chcą dokładnego policzenia łosi i dzików? - To zagadnienie było tematem konferencji prasowej w środę 4 marca w Starostwie Powiatowym w Białymstoku. Rada powiatu przyjęła na sesji 26 lutego stanowisko wzywające organy państwowe do dokładnego policzenia łosi i wilków na terenie 16 gmin oraz do wskazania metod zapewnienia bezpieczeństwa mieszkańcom w związku z powszechnym występowaniem obu gatunków.

Starosta i Wicestarosta udzielają wywiadu

- Od dłuższego czasu zgłaszają się do nas mieszkańcy, że jest problem w naszym powiecie białostockim, jeżeli chodzi o łosie i wilki. (…) Jest dużo zdarzeń drogowych. (…) Dochodzi do ok. 1500 kolizji w Polsce – mówi o genezie stanowiska starosta Jan Bolesław Perkowski i dodaje: - Ludzie się boją o swoje bezpieczeństwo, o swój inwentarz i tak samo o zwierzęta domowe. Są przypadki, że wilki wchodzą na podwórka, atakują psy, wyciągają je z bud. Stąd jest to stanowisko rady powiatu.

- To jest stanowisko na zasadzie apelu i prośby, aby rząd, aby władze państwowe zrobiły coś systemowo, czego oczekują mieszkańcy – podkreśla wicestarosta Roman Czepe.

- W rolnictwie, jak i w leśnictwie straty przynoszą wilki i łosie. Łosie wchodzą w szkody. Widać, że coraz więcej rolników grodzi pola po to, żeby łosie nie wchodziły. (…) Łosie zaczynają wędrować określonymi szlakami i tam stanowią zagrożenie – wskazała zagrożenia na terenie gminy Gródek Monika Ratyńska dyrektor Wydziału Środowiska i Rolnictwa w Starostwie Powiatowym w Białymstoku. 

Dlaczego jeszcze radni zdecydowali się na przyjęcie takiego stanowiska? Czas na sporą dawkę statystyki.

Liczba wilków w Polsce wzrosła z 1000 osobników w 2010 roku do 5000 w 2024 roku. W województwie podlaskim w 2015 szacowano, że wilków jest 167, a najnowsze szacunki (grudzień 2024 roku) mówią o 290 sztukach (wzrost o 123, czyli 74%). 
Wilki zjadają 3 kg mięsa dziennie, jeden wilk to zatem tona pokarmu mięsnego rocznie. Jaki ma być docelowy stan populacji? Tego nie wiemy. Nie znamy dokładnej liczby wilków ani w Polsce, ani w województwie, a co gorsza w powiecie. Od 2001 roku nie było pełnej inwentaryzacji, tylko SZACUNKI.
Prof. dr hab. Dariusz Zalewski z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie podkreśla, że Polska staje się „wilczym krajem”, a „po przekroczeniu pewnej ich liczby będziemy bezradni”, ponieważ zmienią się nawyki żywieniowe tych drapieżników i zamiast polować sięgną po pokarm z koszy na śmieci. Dziś widzimy, że sięgają coraz chętniej po psy, koty i zwierzęta gospodarcze. W 2023 roku liczba ataków wilków w województwie wyniosła 218 zgłoszonych przypadków.

***
Cytaty z: https://uwm.edu.pl/akt.../naukowiec-z-uwm-polska-wilczy-kraj
[wywiad z dr. hab. Dariuszem Zalewskim z Katedry Hodowli Zwierząt Futerkowych i Łowiectwa na Wydziale Bioinżynierii Zwierząt UWM, publikacja 21 grudnia 2023]:
"- Wilków mamy zatem dużo, ale czy za dużo, czy w sam raz?
- Z pewnością – za dużo! W 2011 r prof. Henryk Okarma – niekwestionowany europejski autorytet z zakresu biologii, behawioru i ochrony wilka wraz z zespołem opracował – „Strategię ochrony wilka (Canis lupus) warunkująca trwałość populacji gatunku w Polsce”, która zakładała m.in. konieczność ustalenia docelowej liczebności wilków w Polsce. Nie trafiła ona jednak do realizacji."
"Dlaczego tych zwierząt jest za dużo?
Dlatego, że obecnie wilki zagrażają już bezpieczeństwu ludzi. W niektórych regionach Polski zaczyna brakować zwierzyny (jeleni i saren), które stanowią ich naturalny żer. W takich przypadkach wilki w sposób naturalny powiększają swój areał poszukiwania ofiar i bardzo często opuszczają zwarte kompleksy leśne. Spotkać je możemy już na terenach wiejskich, a nawet w miastach."

***
Jeszcze większy wzrost populacji, tu znowu mamy SZACUNKI, dotyczy łosia:
"Łoś euroazjatycki (Alces alces) jest największym przedstawicielem rodziny jeleniowatych Cervidae w Polsce i od 2001 r. objęty jest całorocznym okresem ochronnym (Rozporządzenie 2001; Kamieniarz, Panek 2008). Od tamtej pory liczebność jego populacji systematycznie wzrasta i szacuje się, że obecnie na terenie kraju żyje prawie 41 000 osobników (GUS 2024), choć jeszcze niedawno niektóre szacunki mówiły już nawet o około 50 000 osobników (Bobek i in. 2021)."
[cyt. za: Adam Wójcicki, Stwierdzenie łosia (Alces alces L.) przy granicy Beskidu Niskiego i Bieszczad, Leśne Prace Badawcze / Forest Research Papers 67 Wersja PDF: www.ibles.pl/wydawnictwa/lesne-prace-badawcze/ 2025, Vol. 85: 67–69]
W 2024 roku doszło do ponad 1500 kolizji z udziałem łosi.
W 2001 roku liczba łosi wynosiła ok. 2000 sztuk, to oznacza wzrost o 20 do 25 razy. Jaki stąd wniosek? Ta populacja osiągnęła stan zdecydowanie przekraczający możliwości siedliskowe (wniosek A. Wójcickiego, dz. cyt., dot. wzmiankowanego w tytule pracy obszaru).
Według Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych, Polskiego Związku Łowieckiego oraz innych jednostek prowadzących ośrodki hodowli zwierzyn (dane szacunkowe opublikowane w „Roczniku statystycznym województwa podlaskiego” GUS) liczba łosi w województwie wyniosła 4782 sztuk w 2015 i 6633 w 2023.

***
Treść stanowiska wraz z uzasadnieniem:

Stanowisko Rady Powiatu Białostockiego w sprawie monitoringu liczebności łosi i wilków na terenie powiatu białostockiego

W związku z coraz większą liczbą zgłoszeń składanych przez mieszkańców powiatu białostockiego odnośnie szkód wyrządzanych przez łosie i wilki oraz poczuciem zagrożenia o życie swoje i bliskich im osób spowodowanym masowym pojawianiem się wilków przy gospodarstwach domowych, Rada Powiatu Białostockiego zwraca się z prośbą o podjęcie działań prowadzących do ustalenia faktycznej liczebności wilka i łosia w powiecie białostockim oraz podjęcie działań, które zapewnią bezpieczeństwo naszym mieszkańcom, a także ustrzegą ich przed ponoszeniem kosztów finansowych związanych z działalnością wyżej wymienionych gatunków zwierząt.
Rada Powiatu Białostockiego stoi na stanowisku, że przyroda nie może być chroniona wbrew ludziom, a wspólnie z nimi. Inaczej wypaczamy samą ideę ochrony przyrody, a także krzywdzimy naszych Obywateli. Ochrona przyrody nie może się również kierować względami ideologicznymi, a jedynie merytoryką i ustaleniami naukowymi.
Bezpieczeństwo naszych mieszkańców jest sprawą bezcenną. W związku z tym domagamy się podjęcia odpowiednich działań, które to bezpieczeństwo zapewnią.
Uzasadnienie:
W ostatnich latach przybywa przypadków ataków wilków na zwierzęta gospodarskie, a także śladów żerowania tych drapieżników w pobliżu domów, osiedli, obszarów gęsto zaludnionych na terenie Powiatu Białostockiego. Mieszkańcy są tymi zjawiskami zaniepokojeni, często informują o alarmującym zachowaniu wilków media, władze lokalne – gminy i powiat. Poczucie zagrożenia, potęgowane jest m.in. pojawianiem się wilków w bezpośrednim sąsiedztwie siedzib ludzkich, w obejściach gospodarskich czy na ścieżkach rowerowych, gdzie mieszkańcy zwykli uprawiać jogging czy spacery z psami. 
Również liczba łosi prowadzi do często obserwowania żerowania i migrowania tych dużych ssaków w bezpośrednim sąsiedztwie siedzib ludzkich. Zwierzęta często są pozbawione strachu przed człowiekiem, pojazdami mechanicznymi czy pracami w polu i w lesie. Społeczność jest zaniepokojona, na drogach na terenie Powiatu Białostockiego corocznie dochodzi do licznych zdarzeń, w tym wypadków na drogach. Mieszkańcy skarżą się na brak informacji o dokładnej liczbie tych zwierząt występujących w powiecie. To podstawowa wiedza niezbędna do monitorowania populacji, jej przekształceń oraz zadawania pytań o cel ochrony i docelową liczbę dzikich, dużych, niebezpiecznych zwierząt na obszarach o dużej gęstości zaludnienia oraz gęstej sieci drogowej. 
Ponadto tą wiedzą są zainteresowani właściciele lasów, skarżący się, że są pomijani w procesie ustalania kierunków ochrony środowiska, a ich prywatne lasy, pełniące w minionych wiele funkcji społecznych takich jak miejsce spacerów, zbierania grzybów i jagód, są obecnie wyłączone z życia lokalnych wspólnot ze względu na niebezpieczeństwo spotkania z drapieżnikiem lub łosiem, mogącym w furii zabić człowieka. Właściciele lasów uskarżają się również na ciężar, który został na nich narzucony bez konsultacji społecznych. Żerowanie łosi corocznie przynosi ogrom ogłowionych lub połamanych sosen w młodnikach oraz w lasach starszych objętych tradycyjnym dla cennych przyrodniczo obszarów ekspensywnym systemem gospodarowania. 
Te straty są trudne do oszacowania, a jednocześnie tak powszechne, że właściciele lasów czują się bezradni wobec ogromu zniszczeń i uszkodzeń młodego drzewostanu, który spotyka się z indolencją służb oraz całego aparatu państwa trakującego prywatne lasy jako bezpłatny, wielki paśnik dla zwierząt będących własnością państwa, zwierząt, których liczby nikt nie chce dokładnie podać i wreszcie zwierząt, których właściciele lasów, ich rodziny, bliscy i sąsiedzi po prostu się boją. Dziś wielkie obszary wiejskie bogate w lasy stały się terenem wykluczenia z bezpiecznego korzystania z dóbr przyrody ze względu na pomijanie interesu społecznego mieszkańców tych mniej zurbanizowanych obszarów.
Aby realnie odpowiedzieć na powyższe trudne zagadnienia, budować zrównoważony rozwój oparty na poszanowaniu lokalnych społeczności od wieku zaangażowanych w ochronę bioróżnorodności, wzmacniać poczucie bezpieczeństwa, potrzebne są dokładne dane dotyczące populacji obu gatunków.
 

{"register":{"columns":[]}}