"Partyzantom"
Wyszedł z domu nocą jesienną,
wietrzną, dżdżystą i odtąd bezsenną
Gołymi rękami karabin zdobywał
nim stanął zbrojny w oddziale,
a potem trapił go głód i palił mróz
i rany nosił na ciele.
Przed frontem tuż,
gdy kończył się trud,
raz jeszcze zagrały kaemy.
Nagle od bólu skurczyła się twarz
i upadł martwy na ziemi.
Ostatnie słowa cichutko wyszeptał,
gdy zdjęli mu mundur skrwawiony:
- Koledzy, odchodzę…
Zanieście go dzieciom do domu.
I spoczął na polu, gdzie trafił go wróg,
partyzant nikomu nieznany,
a groby okrył mrok i czas,
by tulić łzy i rany.
Ale tego nic nie zatrze – pamiętam Was,
czuję Wasz ból i łzy, chodząc między mogiłami.
Ten atrament to krew Wasza,
a litery – Wasze rany.
autor: Marian Pietrzak, „Wiersze z Podlaskiej Ziemi”
Sokołów Podlaski 2005