W celu świadczenia usług na najwyższym poziomie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z naszej witryny oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu. W każdym momencie można dokonać zmiany ustawień Państwa przeglądarki. Dodatkowo, korzystanie z naszej witryny oznacza akceptację przez Państwa klauzuli przetwarzania danych osobowych udostępnionych drogą elektroniczną.
Powrót

Rajd Rowerowy Szlakiem Bitew Września 1939 r.

17.09.2026

Rajd Rowerowy Szlakiem Bitew Września 1939 r.

16.09.2926 r. odbył się XXV Rajd Rowerowy Szlakiem Bitew Września 1939 r. 

Wyjazd zorganizowano wspólnie z  Zespołem Szkolno-Przedszkolnym w Skórcu.  Udaliśmy się na   tereny walk z września 1939 r. w Woli Wodyńskiej. Dopisała słoneczna, letnia pogoda. Po drodze zatrzymaliśmy przy pomniku cichociemnych AK i pomniku ks. Walentego Lewandowskiego z powstania styczniowego. Na Cmentarzu Wojennym w Woli Wodyńskiej  ksiądz Konrad odprawił Mszę Świętą dla uczczenia pamięci przodków naszych walczących dzielnie z Niemcami. Trasę liczącą 60 kilometrów  pokonało 64 rowerzystów. Dla większości z nich był to życiowy rekord jazdy rowerem.  Nie było lekko: upał, zmęczenie i chwile rowerowej słabości. Do szkoły wróciliśmy na godzinę 14.00. Na wyrazy uznania zasługują wszyscy  uczniowie, którzy dzielnie pokonali przeciwności i wzajemnie wspierali się.

Rajd zorganizowali: p. Monika Pawlak p. Małgorzata Księżopolska, p. Dariusz Garwoliński i p. Sławomir Batok.   

Opis bitwy pod Wolą Wodyńską. 

,,12 września 1939 r. 1 Dywizja Piechoty Legionów wycofuje się z rejonu Kałuszyna pod naporem Niemców. Generał Wincenty Kowalski, planował szybkim marszem, przez kompleksy leśne, zaczynając od Jagodnego, dostać się do Warszawy. W rejon planowanego marszu, od północy, nacierała pancerna dywizja „Kempf”. Tym pancernym rajdem, po połączeniu z grupą „Sued”, atakującą od południa, zamknięto w wielkim kotle na wschód od Wisły, wszystkie wojska wokół Warszawy. Po przerwaniu połączenia drogi Siedlce-Seroczyn, cała dywizja „Kempf”, została odcięta od zaopatrzenia. 14 września Niemcy zaopatrywali się w paliwo drogą lotniczą (4 000l –samolotami Junkers 52). W dniach 13-15 września 1939 roku, stoczono jedną z najkrwawszych i najbardziej zaciętych bitew Kampanii Wrześniowej. O dziwo jest to jedna z najmniej znanych bitew. Ponieważ wojska polskie posuwały się bardzo długą kolumną, rozciągniętą na wiele kilometrów, walki prowadzono praktycznie obok każdej z okolicznych wiosek. We wtorek 13 września pierwsze walki zaczęły się w: Turcu, potem w Woli Wodyńskiej, Helenowie, Wodyniach, Oleśnicy, Rudzie Wolińskiej, Seroczynie, Róży, Lipinami, Dębowcem, Jagodnem, Żebrakiem, Olszycem, Czachami, Domanicami, Oleksianką, Borkami . 

Najbardziej tragiczna była druga bitwa pod Wolą Wodyńską. Niemcy wyparli z niej Polaków 13 września wieczorem. Miejscową ludność zgrupowano i trzymano pod strażą przez noc. Przez noc, niemiecki 22 pułk piechoty przygotował zasadzkę. Wokół drogi, biegnącej przez nieckę w terenie ustawiono stanowiska karabinów maszynowych i moździerzy. Na dachach domów czekali snajperzy. Między 4 a 5 rano, od szosy siedleckiej zbliża się batalion 6 pułku piechoty 1DP Leg. „Szpica” została przepuszczona, prawdopodobnie ze zmęczenia, zwiad zaniechał sprawdzenia co jest za górką. W pamięci mieszkańców, do dziś ,żywa jest postać miejscowego młynarza – zdrajcy. Polacy zapytali go czy w okolicy są Niemcy, odpowiedział: „Nie”. W chwili, gdy cały odział znalazł się w dolince, Niemcy otworzyli ogień. Kanonada trwała 15-30 minut. Jedna kompania wycięta w pień, resztki batalionu, z plutonem artylerii, wycofały się. Nie brano jeńców, choć polscy żołnierze byli gotowi złożyć broń,  Niemcy nie przerwali ostrzału. Udokumentowano 237 zabitych po stronie polskiej, 109 szeregowców, 58 oficerów i podoficerów, 70 bezimiennych. Są tam Polacy, Litwini, Żydzi, bo 1DP była formowana w Wilnie. Po stronie Niemieckiej około 46 zabitych i 120 rannych. Dokładnie nie wiadomo. Jeden z mieszkańców, który odważył się wyjść z ziemianki, zaraz po tym jak odeszli Niemcy, opowiadał o dziesiątkach rannych z obu stron. „W choinie leżało ich ze sześćdziesięciu. Ta góreczka była też cała czarna od zabitych żołnierzy”. Chłop wyciągnął wiadro wody i poszedł do rannych.  Kiedy skończyła się woda, wrócił do obejścia wyciągnąć więcej, wtedy wrócili Niemcy z jeńcami. Chłop ukrył się. Własnych rannych i zabitych Niemcy załadowali na ciężarówki (podobno trzy) i wywieźli. Polskich jeńców zabili! Dobili też  rannych polskich żołnierzy! 29 cywilnych mieszkańców zamordowano! Ciała pochowano dopiero po trzech dniach, układane w dole obok siebie przykryte tylko płaszczami. Podobno po południu 14 września 1939 roku Polacy też przestali brać jeńców. Być może to wzbudziło szacunek Niemców, którzy później ochrzcili mianem „Żelaznej dywizji” 6 pułk piechoty”.   

 

Zdjęcia (7)

{"register":{"columns":[]}}