Zakończenie renowacji grobu wojennych bohaterów w Lanckoronie
Przed uroczystością Wszystkich Świętych zakończyły się prace związane z renowacją mogiły wojennej znajdującej się na cmentarzu komunalnym w Lanckoronie. Spoczywają w niej dwaj partyzanci polegli w 1944 roku: śp. Kazimierz Kocik ps. „Achilles” oraz śp. Stanisław Przychocki ps. „Jacek”.
Choć miejsce to posiadało status grobu wojennego, jego dotychczasowy wygląd nie wyróżniał się na tle innych nagrobków w sposób, który odpowiednio podkreślałby historyczne znaczenie i wagę tej mogiły. W porozumieniu z Wojewodą Małopolskim Gmina Lanckorona podjęła decyzję o niezbędnej renowacji.
Na ten cel gmina pozyskała 29 520 zł dotacji celowej z Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego, przeznaczonej na budowę nowego pomnika nagrobnego.
Nowy monument został wykonany z piaskowca według oficjalnego projektu Instytutu Pamięci Narodowej dedykowanego żołnierzom poległym w walce w okresie II wojny światowej. Dzięki temu mogiła zyskała godną, trwałą i historycznie spójną oprawę.
Wszystkich miłośników historii zachęcamy do zapoznania się z rys historyczny o śp. Stanisławie Przychockim ps. „Jacek” oraz śp. Kazimierzu Kociku ps. „Achilles”, a także o oddziale, w szeregach którego walczyli, wraz ze zdjęciami archiwalnymi. Materiały te zostały opracowane i przekazane przez Pana Łukasza Porembę, krewnego śp. Stanisława Przychockiego.
Serdecznie zapraszamy wszystkich mieszkańców oraz osoby pragnące oddać hołd naszym bohaterom na uroczystość złożenia kwiatów przy odnowionej mogile.
Ceremonia odbędzie się 11 listopada br. bezpośrednio po zakończeniu gminnych obchodów Narodowego Święta Niepodległości.
Jestem wnukiem Heleny Jarząb z Rolów, która była kuzynką ze strony mamy Stanisława Przychockiego. W oddziale partyzanckim o którym poniżej poza Stanisławem Przychockim walczyli również inni kuzyni mojej Babci – Erazm Rola ps. Tatar, Julian Damasiewicz ps. Wacek, Stefan Zwolennik ps Kuba.
Oddział partyzancki o którym mowa został utworzony w okolicach Nowego Sącza przez znanego działacza PPS WRN Adama Rysiewicza ps. Teodor, kuriera rządowego na trasie Warszawa – Budapeszt Franciszka Krzyżaka ps. Karol ( trasę tą pokonał około 100 razy między 1940 a 1944 rokiem), uciekiniera z Niemieckiego Obozu Zagłady w Oświęcimiu Jerzego Tabeau ps. Puma , oraz aktywnego już partyzant Krakowskiego podziemia Stanisław Piętaka ps. Pirat.
Stanisłąw Przychocki urodził się 25 Lutego 1927 w Mogilnie koło Nowego Sącza był najstarszym synem Stanisława i Katarzyny z domu Zwolennik. Miał brata Edwarda i siostrę Bernadetę. Ojciec Stanisława umiera 10 lutego 1931 roku, po jego śmierci rodzina zostaje w bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej. Mieszkają u swojej babci Małgorzaty Zwolennik. Stanisław jako najstarszy syn od najmłodszych lat ciężko pracuje w gospodarstwie rolnym by pomóc w utrzymaniu rodzeństwa. 1 września 1939 roku po napaści Niemiec i ich sojuszników (Słowacji oraz Związku Radzieckiego)na Polskę wybucha wojna a po przegranej kampanii wrześniowej zaczyna a się okupacja. Powstają pierwsze organizacje konspiracyjne. Stanisław Przychocki wraz z kuzynami i kolegami postanawia stać się członkiem jakiejś organizacji - chce walczyć z Niemcami, nie jest to proste by nawiązać z jakąś kontakt ,w końcu się to udaje. Chce walczyć z bronią w ręku i okłamuje swoich przełożony iż jest dwa lata starszy niż w rzeczywistości- ma 16 lat, składa przysięgę pod Jodłową Górą w Mogilnie. Zostaje członkiem Oddziału Bojowego PPS , dowodzi nimi Stanisław Piętak ps. Pirat. Oddział zajmuje się akcjami dywersyjnymi na linii kolejowej Nowy Sącz -Tuchów, akcjami rozbrojeniowymi Niemców w celu zdobycia tak bardzo potrzebnej broni, której jest mało, wykonywaniem wyroków sądu podziemnego na zdrajcach i kolaborantach. Dochodzi do pierwszych strat podczas strzelaniny jaka wywiązała się w czasie próby rozbrojenia Niemców w Grybowie nad Białą ciężko ranny zostaje Stanisław Piątak PS Pirat, 24 czerwca 1944 roku ginie podczas starcia z Niemcami na stacji w Ryczowie Adam Rysiewicz ps. Teodor. W drugiej połowie lipca 1944 roku do oddziału dociera kurier ps. Gordon ( poległ w styczniu 1944 roku) z rozkazem komendanta Obwodu Mariana Bomby ps. Marian by oddział w trybie alarmowym dotarł w rejon Skawiny na koncentrację ( powodem tego był planowany wybuch powstania w Krakowie, w którym po połączeniu z innymi oddziałami bojowymi mieli wziąć udział, ). Oddział wyrusza tam po koncentracji na górze Rosochatka koło Mogilna końcem lipca 1944 roku, po drodze dołącza do nich bojówka z Limanowej. Grupa dociera po długim marszu przez góry w rejon wsi Jastrzębia gdzie do niej dołączają kolejne oddziały przybyłe na koncentrację z różnych części Małopolski ( z jednym z nich dociera Kazimierz Kocik PS Achilles). Całością koncentrujących się sił dowodzi zawodowy wojskowy sierżant Korpusu Ochrony Pogranicza Stanisław Długosz ps. Zamek. Jego zastępcą zostaje Gordon, adiutantem oddziału Zbigniew Kmieć ps. Adam, dowódcą pierwszego plutonu zostaje Mieczysław Owca ps. Filip, drugiego plutonu Henryk Molewicz ps. Marek, dowódcą trzeciego Stanisław Piętak ps. Pirat. Oddział przyjmuję nazwę OW PPS imienia Teodora – od pseudonimu zabitego przez Niemców Adama Rysiewicza- potocznie jednak jest nazywany od pseudonimu dowódcy Oddziałem Zamka. Oddział jest już dość liczny – kilkadziesiąt osób, ze względu na to przenosi się do bardziej bezpiecznego miejsca na Jaworze pod Harbutowicami. Tutaj rozpoczyna się intensywne szkolenie, należy uzupełnić wyposażenie a właściwe wyekwipować ludzi gdyż brakuje nie tylko broni ale też wyposażenia, mundurów właściwie wszystkiego. Dlatego przeprowadzono wiele akcji zbrojnych i zaopatrzeniowych między innymi atak na zarządzany przez Niemców i dobrze chroniony zarząd majątku ziemskiego w Izdebniku – rozbrojono tam całą kompanie Wehrmachtu, czy atak na stację kolejową w Stroniu koło Kalwari Zebrzydowskiej gdzie kwaterowali Niemcy a także szereg akcji na okupantów Niemieckich i ich kolaborantów na okolicznych drogach. Pod koniec września oddział jest już dobrze uzbrojony i umundurowany. Początkiem października 1944 roku komenda ze względu na pogarszające się warunki atmosferyczne i nadchodzącą zimę przenosi oddział na kwatery leżącej w Masywie Kotonia przysiółku wsi Zawadka – Jaworzyny ( tam przygotowano zapasy do przetrwania zimy). Oddział dalej prowadzi intensywną działalność bojową i ponosi straty między innymi w drugiej połowie października w walce z ochroną budowy Niemieckich umocnień nad Żarnówką koło Makowa Podhalańskiego ciężko ranny w głowę zostaje Jerzy Tabeau ps. Puma lekarz oddziału. 22 listopada 1944 roku od strony Grobów do wsi Skawinki udaje się 4-osobowy patrol w celu przejęcia odprowadzanego w tym dniu w ramach obowiązkowych kontyngentów bydła do Kalwarii. Jedna dwójka w składzie Stanisław Przychocki ps. Jacek i Kazimierz Kocik ps. Achilles udaje się do tak zwanego kółka w Skawinkach gdzie był sklep prowadzony przez małżeństwo Skupniów oraz gdzie urzędował sołtys Pan Franciszek Luczek w celu uzgodnienia przejęcia bydła. Druga dwójka z Władysławem Sową ps. Kowboj udaje się w innym zadaniem w inne miejsce wsi. Wkrótce okazało się iż od Kalwarii maszeruje oddział żandarmerii niemieckiej w sile około 40 żołnierzy. Z Leśnicy wysłano chłopaka by ostrzegł partyzantów w kółku o zbliżających się Niemcach, po chili wrócił z informacją iż kazali oni przekazać że dadzą sobie radę. Najprawdopodobniej liczyli iż Niemców jest znacznie mniej gdyż patrole, które chodziły po okolicy były paro osobowe lub liczyli iż uda im się ukryć gdzieś między zabudowaniami - dziś jest to już nie możliwe do ustalenia. W każdym razie Niemcy musieli być przez kogoś dobrze poinformowani że u sołtysa są partyzanci, gdyż po przybyciu do Skawinek (około 7 30 rano) natychmiast otoczyli budynek kółka. Nakazali wyjście wszystkim na zewnątrz. Gdy partyzanci nie wyszli wysłali Panią Skupień – właścicielkę sklepu do środka kółka z nakazem by ich wywołała na zewnątrz. Wreszcie jeden oficer niemiecki próbował wejść do środka kółka jednak wtedy Kazimierz Kocik ps. Achilles strzelił raniąc go w rękę, Niemiec wybiegł i rozkazał natychmiast otworzyć ogień. Rozpoczęła się trwająca dobrą chwilę strzelanina z broni maszynowej. Partyzanci zajadle odpowiadali ogniem jednak ich strzały były coraz rzadsze – kończyła się amunicja. Niemcy pod osłoną ognia broni maszynowej obrzucili budynek granatami, partyzanci po ich wybuchach już nie strzelali. Niemcy rozkazali wejść do środka Franciszkowi Skupniowi by sprawdził sytuację, za nim weszli Niemcy. Na miejscu zabity był już Kazimierz Kocik ps. Achilles a Stanisław Przychocki ps. Jacek ciężko ranny podniósł jeszcze pistolet maszynowy PPSz wz 41 w który był uzbrojony i strzelił do wchodzącego Niemca ale już z samego zamka gdyż wystrzelił wcześniej wszystkie naboje. Niemcy dobili go. Następnie przystąpili do rewizji kradnąc między innymi alkohol oraz pieniądze . Na odchodne nakazali zakopać zabitych partyzantów pod ścianą budynku i zakazali oznaczania grobu. Wieczorem gdy wieść o śmierci Achillesa i Jacka dotarła do oddziału przybyła większa grupa partyzantów na miejsce walki – bardzo przeżywali utratę dwóch prawie najmłodszych członków oddziału lubianych i cenionych za zapał, poświęcenie i oddanie służbie. Na mogile pojawił się brzozowy krzyż a mogiłę udekorowano wieńcem, na drugi dzień Niemcy wyrzucili wieńce z grobu a mieszkańcy wsi zwłaszcza dziewczęta przystrajały ją na nowo. Taka sytuacja powtarzała się parokrotnie gdyż zabici byli znani i lubiani przez mieszkańców.
Masyw Kotonia pozo oddziałem PPS WRM Zamka ze względu na sprzyjający teren na zimowe kwatery obrały działające w okolicy inne formacje partyzanckie między innymi kwaterowały tam oddziały Armii Krajowej ze zgrupowania Żelbet, oddział Armii Krajowej Rotmistrza Dzika. Stacjonował też tam wywiadowczy oddział Radziecki Głos który prowadził rozpoznanie w terenie jak i inwigilację polskiego podziemia niepodległościowego. Oddział ten posiadał radiostację, która nadawała prawie cały czas w dzień i w nocy. Ta radiowa aktywność zwróciła uwagę Niemców, którzy samochodami pelengacyjnymi zlokalizowali miejsce jej nadawania i wysłali w nie szpicli. 29 listopada Niemcy ogromnymi siłami przeprowadzają atak na Zawadkę w celu likwidacji partyzantów. Dochodzi tam do największej bitwy partyzanckiej na południu polski. Oddziałowi Zamka po walkach udaje się przebić z okrążenia ale w trakcie starć traci całe zapasy przeznaczone na zimę oraz całe tabory wraz z kuchnią polową. Po wyjściu z okrążenia kwateruje w różnych miejscach dalej prowadząc akcję zbrojne, aż wreszcie zajmuje schronisko na Markowych Szczawinach na Babiej Górze. Kwatery wygodne ale brak jest tam możliwości zdobycia żywności. Tam dociera komendant okręgu Marian Bomba ps. Marian i ze względu na trudną sytuację żywieniową spowodowaną utratą zapasów przeznaczonych na zimę rozkazuje urlopować kogo się da, a resztę ludzi podzielić na trzy grupy w celu łatwiejszego przezimowania. Grupa Sądecka wraca więc na swoje dawne tereny w Beskid Sądecki do ziemianki znajdującej się nad Ptaszkową na Jaworzu, stamtąd prowadzi różne akcje zbrojne również na terenie Nowego Sącza. Tam też zastaje ich ofensywa radziecka po przejściu której, dowódca oddziału rozwiązuję go i ze względu na możliwe represje nowej komunistycznej władzy, która Polsce narzucona jest siła poprzez Związek Radziecki zakazuje członkom ujawniania się. Partyzanci rozjeżdżają się w różne miejsca w Polsce. Jednak na trop jednego z nich Mieczysława Owcy ps. Filip wpada komunistyczne UB co kończy się dla niego zesłanie do łagru znajdującego się w Kuźnieckim Zagłębiu Węglowym.
Jeśli chodzi o poległych w Skawinkach Kazimierza Kocika ps. Achilles lat 19 i Stanisław Przychockiego ps. Jacek lat 17 to ciała ich 1 listopada 1945 roku zostały ekshumowane i uroczyście pochowane na cmentarzu w Lanckoronie, gdzie spoczywają do dziś. W tej uroczystości uczestniczyła mama i siostra Kazimierza Kocika oraz brat Stanisława Edward. O śmierci Staszka rodzina nie miała odwagi poinformować wychowującej go babci Małgorzaty Zwolennik, której by ulubieńcem. Do swojej śmierci w początku lat 50 cały czas czekała na powrót Staszka z wojny.
Jeśli chodzi o Kazimierza Kocika ps. Achilles wiem tylko tyle że pochodził z Podgórza – dziś dzielnica Krakowa. Był synem Władysława i Anny z domu Holawa, miał siostrę. Przybył na koncentrację z jedną z grup z okolic Krakowa.